Projekty domów
Mój niedźwiedź, na którego kiedyś się natknąłem też nie był z papieru. — Co? — zapytał Jemmy. — Pan także miał przygodę z niedźwiedziem? — I to jeszcze jaką! Ja z nim, a on ze mną. — Musi pan opowiedzieć! — Czemu nie? — Hobble-Frank odkaszlnął i zaczął: Nie byłem wtedy jeszcze długo w Stanach Zjednoczonych, to Projekty domów że nie znałem jeszcze tutejszych stosunków.Napad zdarzył się na zachodnim. — Dobrze. Będzie to więc z tamtej strony Camp Mac Kinney i na południe od Ranch Murphy. To miejsce nie jest mi obce. A w jakim kierunku udali się Ogallalla? — W góry zwane przez białych Dużym Rogiem. — A zatem do Big Horn. A potem? — Wyminęli Diabelską Głowę... — Ah, Devil Head! — ... i dotarli do wody, która ma tam źródło, a spływa do rzeki Dużego Rogu.
Bracia go słuchają i bardziej jeszcze niż owa lipa z niego się śmieją, bo już naprawdę. Przychodzi niedziela. Idzie on do lasu, do lipy po tę zapłatę. Patrzy, a tu koło niej jeno kosteczki i rogi porozrzucane, bo wilcy tymczasem byka zjedli. Rozgniewał się na lipę, wyrzeka na nią i kijem stare drzewo zaczyna okładać. Za każdym jednak kija uderzeniem sypią się ze spróchniałego pnia dukaty. Więc on tym mocniej uderza, aby tym więcej dostać pieniędzy. Budowlane Maszyny Kuternoga okropna spokojnie krzyczy znane okienka.
