Powiedzmy to szczerze i otwarcie – istnienie strony internetowej ściśle uzależnione jest od jej obecności w wyszukiwarce Google. Jeśli sklep internetowy zniknie z indeksu, można zwolnić pracowników i jechać na ryby. Interes po prostu stanie. Oczywiście, koledzy od razu rzucą hasło o przekierowaniu 301 na nową domenę, kilkudniowym urlopie i powrocie do rankingu. Tak się robi, gdy firma nie ma wyrobionej marki, na której promuje produkty, tylko zwyczajnie sprzedaje towar. Ale czy to normalne, aby powodzenie firmy zależało od widzi mi się innej firmy, w dodatku oferującej jedyną możliwość udziału w rynku na niejasnych zasadach? Niby mamy wytyczne Google, których webmasterzy muszą się trzymać, ale przestrzeganie ich nie gwarantuje bezproblemowej promocji. Niezależnie od tego, czy postępujemy zgodnie z wytycznymi Google, czy też nie, nasz wpływ na to, co się dzieje z naszymi biznesem jest ograniczony. Ktoś może zarzucić, że w realu mamy pożary, powodzie i kradzieże, ale porównywanie Google do klęsk żywiołowych i przestępstw byłoby zbyt dużym nadużyciem. Nieprawdaż?

Hi, this is a comment.
2010/07/20 at 12:44To delete a comment, just log in and view the post's comments. There you will have the option to edit or delete them.